Strefa dobrych emocji Jacek Kielin

Cel lekcji

10 czerwca 2019

 

Zajęcia edukacyjne muszą mieć swój cel. Niby to oczywiste, ale w praktyce bardzo rzadko nauczyciele w pracy z osobami z głębszą niepełnosprawnością intelektualną myślą o lekcji z perspektywy celu. Praktycznie celem zajęć dla nich jest to, aby uczniowie byli zaangażowani (czymś się zajęli) lub podporządkowani (słuchali poleceń). Z takich zajęć, w ich pojęciu, uczniowie wynoszą różnego rodzaju korzyści – coś tam robią, więc czegoś się uczą. Patrząc na swoje zajęcia, bez wątpienia każdy nauczyciel będzie potrafił jakiś sens w nich znaleźć. Gdyby tych zajęć nie było, a uczniowie leżeliby by „w kącie” nie odnieśliby korzyści jakie dała im lekcja. Zawsze, gdy coś robimy przy uczniu, przynosi mu to jakąś korzyść, w porównaniu do sytuacji gdybyśmy tego czegoś nie robili.

Ja jednak inaczej rozumiem słowo „cel”. Dla mnie cel to konkretna umiejętność, której chcę ucznia nauczyć. Chodzi o to, żebym zaobserwował, czy uczeń założony przeze mnie cel lekcji osiągnął, czy nie. Jeszcze ważniejsze jest to, czy sam uczeń zaobserwował czy osiągnął ten cel i w jakim stopniu.

Cel lekcji, trzeba oczywiście postawiać dzieciom na początku lekcji. Nie o to chodzi, aby o nim powiedzieć np.: „Dzisiaj będziemy się uczyć co to są „dzikie” zwierzęta”. Wyjaśnienie celu lekcji jest zazwyczaj wytłumaczeniem dzieciom wszystkiego czego się na tej lekcji nauczą.

W szkolnictwie specjalnym wprowadzanie celu lekcji związane jest przeważnie nie tyle z mówieniem o celu, ile pokazaniem go!

Trzymając się przykładu o zwierzętach chodzi więc o to, aby nauczyciel pokazał dzieciom jak segreguje zdjęcia dziko żyjących zwierząt i gospodarczych. Tej segregacji towarzyszyć powinna opowieść i rozmowa z dziećmi na temat tego czym są te dzikie zwierzęta, a każdemu zdjęciu dyskusja o tym jak te poszczególne zwierzęta wyglądają.

Dopiero po takim wprowadzeniu nauczyciel może werbalnie określić cel lekcji: „Po dzisiejszej lekcji będziecie samodzielnie umieli posegregować te zdjęcia na zwierzęta dzikie i gospodarcze”.

Tylko takie wprowadzenie celu umożliwia sensowne uczenie dzieci wielu konkretnych umiejętności i budowanie w nich poczucia, że czegoś konkretnego się nauczyły.

Inaczej jest z celami zajęć niedyrektywnych. Ale to już inna historia.

 

Co Państwo myślicie?