Strefa dobrych emocji Jacek Kielin

Ci okropni rodzice.

22 grudnia 2019

W oczach wielu nauczycieli i specjalistów, spora grupa rodziców dzieci z niepełnosprawnościami, to osoby bardzo trudne w kontakcie. Mają nierealistyczne spojrzenie na swoje dziecko i nierealistyczne (wygórowane) oczekiwania w stosunku do nauczycieli. Rodzice często spostrzegani są jako nastawieni niechętnie, lub wrogo do pomysłów specjalistów mających realistyczne spojrzenie na ich dziecko. Rodzice chętnie słuchają różnego rodzaju metodycznych hochsztaplerów, którzy potrafią wmówić im cuda, w które chcą wierzyć, a niechętnie słuchają terapeutów trzeźwo oceniających możliwości dziecka. Nauczyciele odbierają niektórych rodziców jako roszczeniowych i nieżyczliwych. Jako takich, którzy sami zaniedbują własne dziecko, ale za to chętnie, na rożne sposoby, czepiają się nauczycieli.

Czy można to zmienić?

Po pierwsze warto zauważyć, że to nauczyciele i terapeuci – jako profesjonaliści – są niejako zawodowo odpowiedzialni za kształtowanie relacji z rodzicami. Gdzieś musi być początek kłębka. Ten początek, jest moim zdaniem, w rękach nauczycieli, a nie rodziców. Od czego więc zacząć? Od dwóch najważniejszych kwestii: przyjęcia perspektywy rodzica i udzielaniu rodzicom pozytywnych informacji na ich temat.

1. Przyjęcie perspektywy rodzica.

Często w rozmowie, tak bardzo nam zależy na przekonaniu naszego rozmówcy do naszego zdania, że nie dajemy sobie czasu i przestrzeni na uważne wysłuchanie poglądu drugiej osoby. Zazwyczaj skutecznie to uniemożliwia możliwość porozumienia się. Rodzic ma swoje racje, a specjalista swoje. Rozmowa staje się walką o honor. Kto jest mądrzejszy, a kto gada głupoty? Kto jest winny, a kto niewinny, tego co się dzieje z dzieckiem? To bardzo niebezpieczna logika jakiegokolwiek dialogu. Zazwyczaj prowadzi do zaostrzenia konfliktu. Precyzyjne i logiczne wywody nauczyciela, rodzic traktuje jako robienie z niego idioty mającego problemy w kontakcie z rzeczywistością. No cóż, próba grzecznego i racjonalnego wyjaśnienia rodzicowi, że ma zaburzoną percepcję, nie ma prawa dobrze się skończyć!

Nie tak dawno rozmawiałem z nauczycielem, który usłyszał od rodzica swojego ucznia pogląd, że jego dziecko zachowuje się w szkole niewłaściwie z powodu tego, że się nudzi na zajęciach. Nauczyciel poczuł się zaatakowany i od razu zaczął tłumaczyć rodzicowi, jak ciekawe są zajęcia które prowadzi. Próba wytłumaczenia rodzicowi, że ma urojenia, bo zajęcia obiektywnie są ciekawe, to jednak bardzo kiepski pomysł. Każdą drogę, jeżeli ma być wspólną, trzeba zacząć od tego samego miejsca. Tym miejscem jest przekonanie rodzica, że jego dziecko się nudzi na lekcjach. Ten pogląd nauczyciel powinien przyjąć. Nie dyskutować na temat tego, czy zajęcia są nudne czy nie, ale w prostych słowach przyjąć perspektywę rodzica: „Jest pani przekonana, że pani syn się nudzi na moich zajęciach i dlatego tak się nakręca.” lub „Jest pani zaniepokojona tym, że moje zajęcia są nudne i jest to powodem jego niewłaściwego zachowania.” lub „Myśli pani, że syn niewłaściwie się zachowuje, bo się nudzi na zajęciach.”. Bez takiego zdania przyjmującego perspektywę rodzica, dalsza rozmowa zazwyczaj nie jest możliwa. Można takie przyjęcie jeszcze wzmocnić: „Dziękuję pani bardzo, za tę sugestię, będę uważniej przyglądać się synowi na zajęciach”. Możliwych dalszych scenariuszy jest wiele, ale tylko takie przyjęcie daje bardzo dużą szansę na pozytywne porozumienie.

Bardzo wielu rodziców, nigdy nie miało doświadczenia uważnego ich wysłuchania przez nauczycieli, terapeutów, specjalistów, zajmujących się ich dzieckiem. Mnie to trochę dziwi, że ktokolwiek może zacząć pracę z dzieckiem, bez bardzo dokładnego wysłuchania rodzica. Takie wysłuchanie wydaje mi się na przykład warunkiem koniecznym przed napisaniem Indywidualnego Programu Edukacyjno – Terapeutycznego. Moja rada dla specjalistów: Na początku pracy z dzieckiem, usiądźcie przed rodzicem z notesem w ręku i uważnie go słuchając, zapiszcie najważniejsze spostrzeżenia jakie wam przedstawi. Bardzo to ułatwi wam pracę z dzieckiem i współpracę z jego rodzicem.

2. Udzielanie rodzicom pozytywnych informacji na ich temat.

Wiara w to, że wytykając innym błędy, można uczyć prawidłowego postępowania jest niestety powszechna.

Wielu specjalistów ma w sobie głębokie przekonanie, że ich profesjonalizm wyraża się przede wszystkim w tym, że oni wiedzą, że rodzice źle postępują i że ich obowiązkiem jest o tym fakcie poinformować rodziców.

Po za dyskusją pozostaje fakt, że z perspektywy specjalisty rodzice robią wiele rzeczy źle, że o wielu kwestiach rodzice nie mają pojęcia, że z wieloma sytuacjami wychowawczymi sobie nie radzą. Jest dla mnie oczywistym, że rodzicom trzeba pomóc być lepszymi. Głównym zadaniem specjalisty, wg mnie, jest budowanie u rodziców poczucia własnych kompetencji i wartości. Nie da się jednak tego zrobić wytykając im błędy. Są rodzice, którzy zagryzając zęby, pokornie słuchają mądrych rad specjalistów na swój temat, ale na pewno nie są to ci rodzice, którzy w oczach nauczycieli są okropnymi. Moja rada, jeśli kontaktujesz się z kimś z kim masz napiętą relację, oprócz wysłuchania go, mów mu dobre rzeczy na jego temat. Nawet proste komplementy mają swoją wagę. Rodzic musi mieć przekonanie, że nauczyciel jego dziecka myśli o nim dobrze. Można czasem mamie powiedzieć: „Podziwiam panią za wytrwałość”, „Dziękuję za dostarczenie na zajęcia kredek”, „Cieszę się, że znalazła pani czas na rozmowę ze mną”. Cokolwiek dobrego widzimy w rodzicu – warto mu o tym powiedzieć.

Czy są jakieś powody wytykania rodzicom ich niekompetencji? Nie, jeśli chcemy, żeby stali się kompetentnymi.

Pedagogika jest bardzo osobistym doświadczeniem. Jest różnica między uważnym słuchaniem kogoś z ciekawością i otwartością, a udawaniem słuchania. Jest różnica pomiędzy autentycznym dostrzeżeniem czegoś dobrego, a standardowym komplementem. Na koniec przypominam o tym oczywistym fakcie, na wszelki wypadek. Osobiście wielokrotnie nie stosowałem się do powyższych rad i wiem, że są one trudne do zastosowania z wielu powodów. Niejednokrotnie jednak udało mi się jednak wysłuchać i przyjąć perspektywę rodziców, oraz zauważyć w nich sporo dobra i im to powiedzieć. Zawsze było to bardzo skuteczne!

Następny temat na który chcę się wypowiedzieć: „Czy nauczyciele powinni robić wszystko to, czego oczekują od nich rodzice?” Może macie Państwo jakieś pytania do mnie?

Zapraszamy do wzięcia udziału w naszych szkoleniach. Wśród nich kurs pedagogiczny Dla nauczyciali jak i rodziców