Strefa dobrych emocji Jacek Kielin

Czy metody zabijają nauczycielski talent?

22 lipca 2019

Dziś moją czteroipółletnią wnuczkę sześćdziesięcioletni sąsiad uczył gry w szachy.

Przyglądałem się temu z dużą ciekawością. Rzecz działa się na ogrodowym tarasie. Mój sąsiad przyszedł ze składaną szachownicą, gdyż jako pasjonat szachów, nie lubi się z nią rozstawać.

Pudełko szachów położył na stole, co zainteresowało moją wnuczkę. Pewnie myślała, że pudełko kryje coś ciekawego. Mój sąsiad bardzo umiejętnie wykorzystał sytuację i nauczył dziecko ustawiania pionów do gry, nazw figur i sposobu poruszania się po szachownicy. Dla mojej wnuczki gra w szachy była czymś nowym i chyba niezbyt atrakcyjnym, ponadto wokół było wiele innych atrakcji. Pomimo to, ze zdumieniem obserwowałem jak mój sąsiad konsekwentnie jej uczy szachów. Przede wszystkim, nic mu nie przeszkadzało. Rozrzucanie pionków, rozglądanie się wokół, inne przedmioty nie związane z grą, a nawet o dwa lata młodszy brat rozwalający szachowe figury. Wszystko zostało przyjęte z uśmiechem i cierpliwością. Dotknięcie każdej figury przez dziecko stawało się okazją do rozmowy i wyjaśniania o tym jak nazywa się dana figura, gdzie się ją ustawia, jak się porusza po szachownicy itd. Brat posłużył jako ten, któremu moja wnuczka miała w roli „nauczycielki” miała wyjaśniać i pokazywać to co sama przed chwilą się nauczyła.

Przez pół godziny dziecko nauczyło się bardzo dużo. Mój sąsiad okazał się nadzwyczajnym nauczycielem.

Jaką metodą pracował? Nie wiem. On też nie. Był uważny na dziecko i aprobował jego inicjatywy, dopasowywał trudności do jego możliwości, nie przynudzał, doceniał, ani razu się nie zniecierpliwił, nie strofował dziecka, nie próbował przywoływać je do porządku, sam świetnie się bawił.

Jestem głęboko przekonany, że gdy spotkamy się następnym razem, kolejna lekcja szachów będzie wyglądała inaczej, bo będą inne okoliczności, w innym humorze będzie uczennica i w innym nastroju nauczyciel, inne pomysły przyjdą im do głowy.

Gdyby ktokolwiek próbował naśladować mojego sąsiada, to by mu nie wyszło. Jesteśmy rożnymi ludźmi więc każdy z nas powinien pracować innymi metodami jeśli chce być skutecznym. Każdy z nas powinien pracować inaczej w zależności od dzieci z którymi pracuje. Dlatego nie lubię słowa „metoda”, która jest dla mnie synonimem szablonu często obcinającego pomysłowość, kreatywność, osobowość i wiedzę nauczycieli.