Mierzalność efektów pracy.

14 września 2015

Każdy z terapeutów chciałby zobaczyć efekty swojej pracy. Czy jest skuteczny? Czy jest dobrym specjalistą? Czy sposób jego pracy i wybrane metody są właściwe? Jest to problem bardzo złożony.
Po pierwsze – dzieci rozwijają się bez pomocy specjalistów. Postępy jakie czynią wynikać mogą z ich potencjału a nie jakości pracy terapeuty.
Po drugie – rozwijać dzieci mogą także, lepiej lub gorzej zwykli amatorzy – swoimi intuicyjnymi sposobami. Zawodowiec powinien jednak różnić się amatora skutecznością.
Po trzecie – problemem jest tendencja specjalistów do przeceniania efektów swojej pracy. Specjalistom tak zależy na sukcesie dziecka (czyli również własnym), że widzą je tam gdzie ich nie ma.
Po czwarte – aby coś zmierzyć trzeba bardzo precyzyjnie określić punkt wyjścia i punkt dojścia, wykorzystując do operacyjnie (mierzalnie) określony cel pracy. To wymaga precyzji w myśleniu i metod pomiaru.
Po piąte – najważniejsze cele w pracy z dziećmi są trudno mierzalne. (Umiejętność cichego zamykania drzwi można łatwo zmierzyć (zobaczyć), ale „bycie grzecznym” trudno.)
Po szóste – istnieje pokusa zaliczania uczniom umiejętności, które nie są zgeneralizowane tzn. wykonywane są wyłącznie w warunkach terapii, a nie w realnym życiu.
Po siódme – prawie nie ma obiektywnych naukowych porównawczych badań na temat skuteczności różnych metod. Twórcy rożnych metod sami sobie oceniają ich skuteczność.
Po ósme – brak jest wymiany myśli i krytycznej analizy rożnych metod z innych punktów widzenia niż proponują ich twórcy. Brak jest w pedagogice jakiegoś meta-poziomu w analizowaniu pracy pedagogicznej. Różne metody nie są porządkowane i wobec siebie nawzajem określane. Pedagogika to taki zbiór konstelacja niezależnych od siebie pomysłów. Zazwyczaj dzieci poddawane są wielu rożnym oddziaływaniom i trudno z tego wyciągnąć wniosek co im pomaga a co przeszkadza.

Ja jestem zwolennikiem bardzo precyzyjnego myślenia o efektach. Piszemy dzieciom indywidualne programy edukacyjno- terapeutyczne i je realizujemy. Jak to się ma do naszej skuteczności?