Przyjąć czyjąś perspektywę.

6 lipca 2019

Jakiś czas temu rozmawiałem z rodzicami dziesięcioletniego dziecka, którego niepełnosprawność się pogłębiała. Między innymi, także i z tego powodu, dziecko to spotykało się na podwórku przed domem z różnego rodzaju uszczypliwościami ze strony rówieśników. Rodzinę tą dotknęły także inne bardzo bolesne doświadczenia. Odbijało się to na zachowaniu dziecka – zamykało się w sobie lub wybuchało gwałtownymi emocjami. Pewnego dnia dziecko przyszło do mamy i powiedziało bardzo poważnie, że nie chce dalej żyć. Mama zadała mi pytanie, jak ma reagować w takiej sytuacji? Co pomoże jej dziecku?

Prawidłowa odpowiedź brzmi – trzeba przyjąć perspektywę swojego dziecka i zgodzić się na to, że ono już nie chce żyć. Nie chodzi o zgodę na śmierć swojego dziecka, ale o danie mu prawa do takich a nie innych swoich odczuć. Chodzi o to, aby w odpowiedzi na słowa: „Mamo, ja już nie chcę żyć” przytulić swoje dziecko i przyjąć te słowa mówiąc: „Jest ci tak ciężko, że nie chcesz żyć.” . To bardzo trudne. Łatwiej jest zbagatelizować takie wyznanie np. przez próbę wytłumaczenia dziecku, że tak źle nie jest, że to chwilowe, że będzie lepiej. Łatwo wejść w tanie pocieszanie. Trudniej jest pobyć z dzieckiem w jego świecie, przytulić go i tym samym zgodzić się na to co ono czuje. Przyjęcie perspektywy tego dziecka, nie oznacza zgody na jego śmierć, ale zgodę na takie, a nie inne jego odczucie.

Każda sensowna droga wsparcia kogokolwiek, na wstępie wymaga przyjęcia perspektywy tych, których wspieramy. Wymaga wejścia do ich świata i pobycia w ich rzeczywistości, bez oceniania i bez próby zmiany czegokolwiek. Próba zmiany oznacza bowiem brak akceptacji dla ich uczuć, decyzji, sposobu widzenia i odczuwania świata. Chcąc zmieniać innych bez zgody na to jakimi są, zachowujemy się jak przysłowiowy słoń w składzie porcelany.

Dopiero takie przyjęcie umożliwia udzielenie wsparcia w dalszej drodze. To o czym piszę, jest bardzo trudne. Ile razy w życiu w kontakcie z innymi chciałem narzucić innym moją perspektywę? Jak często poglądy, zachowania i uczucia innych wydawały mi się niesłuszne, bezmyślne, niemoralne, krzywdzące, niesprawiedliwe, rozmijające się z rzeczywistością? Ile razy pierwszym moim odruchem była próba wytłumaczenia i narzucenia innym mojej perspektywy zamiast przyjęcia i zgody na to co inni mi mówią?

Internet jest pełen złotych myśli. Bardzo wiele z nich radzi nam żyć swoim życiem, bez oglądania się na to co inni nas mówią i myślą. Jak mało jest rad, zalecających ugryźć się w język, kiedy mówimy innym o naszych doskonałych pomysłach na ich życie. Jak często mamy nawyk wymądrzania się na temat tego co inni powinni, bez uprzedniego przyjęcia i zaakceptowania ich perspektywy.